Jako że rok 2007 już dosyć dawno dobiegł końca, po drobnych przemyśleniach i ostatnich przesłuchaniach najważniejszych wg. mnie płyt postanowiłem urządzić małe podsumowanko :) Prezentuje się ono następująco:
30. Dillinger Escape Plan - Ire Works
29. The Good, The Bad and The Queen
28. Biffy Clyro - Puzzle
27. Puscifer - V Is For Vagina
26. Beastie Boys - The Mix Up
25. !!! - Myth Takes
24. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet
23. Beirut - The Flying Club Cup
22. Of Montreal - Hissing Fauna, Are You The Destroyer?
21. Maximo Park - Our Earthly Pleasures
20. Quidam - Alone Together
19. Bjork - Volta
18. Clap Your Hands Say Yeah - Shout Loud Thunder
17. Klaxons - Myths of The Near Future
16. Interpol - Our Love To Admire
15. Editors - An End Has A Start
14. Nine Inch Nails - Year Zero
13. Riverside - Rapid Eye Movement
12. Korn - Untitled
11. Queens Of The Stone Age - Era Vulgaris
10. Bloc Party - A Weekend In The City
9. Serj Tankian - Elect To Death
8. LCD Soundsystem – Sound Of Silver
7. Burial – Untrue
6. Kings of Leon - Because Of The Times
5. Ulver - Shadows of The Sun
4. Battles - Mirrored
3. Arcade Fire - Neon Bible
2. Modest Mouse - We Were Dead Before The Ship Sank
1. Radiohead - In Rainbows
Uff udało mi się z tym jakoś uporać. Przyszła teraz pora na małe uzasadnienie wyborów.
Ogólnie można powiedzieć że 2007 rok był solidną porcją dobrej muzyki. Kilka świetnych powrotów (Korn,Bjork) bardzo dobre debiuty (Klaxons,Battles) oraz solowe poczynania muzyków ze znanych zespołów (Puscifer,Serj Tankian) ten ostatni szczególnie mi zaimponował wydając świetny album z bardzo dobrymi chwytliwymi piosenkami, które jednak nie zatraciły ducha jego macierzystej formacji.
Aboslutnym zaskoczeniem była dla mnie płyta Kings Of Leon. Kapela po której niczego dobrego się już nie spodziewałem wydaje album wprost fenomenalny, który z miejsca stał się jednym z moich ulubionych. Podobna historia wiąże się z Maximo Park tylko wynik w zestawieniu nieco inny.
Nie mogę ominąć kwestii dwóch zespołów...rzecz jasna spuścizny po nieodżałowanym
Joy Division. Postanowiłem być w tej sprawie bezstronny i umieścić Editors oraz Interpol obok siebie, gdyż są to płyty moim zdaniem na równie niezłym poziomie.
Trochę szkoda Nine Inch Nails. Spodziewałem się znacznie więcej po Reznorze. Po początkowym uwielbieniu albumu Year Zero przyszła pora na zdecydowaną niechęć. Wynikiem tego jest miejsce 14 w podsumowaniu.
Kolejnym pozytwynym zaskoczeniem jest dla mnie płyta Modest Mouse. Absolutny fenomen! Coś pięknego. Knajpiany klimat, świetny śpiew Brock'a i refreny, które nie potrafią wyjść z głowy przez długi czas. Krążek genialny.
Miejsce pierwsze, komentarz zbędny. Nerwy były że coś pójdzie nie tak, że słabo, że już nie to co kiedyś. Rozpoczyna się "15 Step" i jesteśmy spokojni...Radiogłowi znowu dali rade, znowu pokazali jak daleko są za resztą zespołów. Bezkonkurencyjni...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarzy:
Nie znam lepszego określenia klimatu na płycie MM jak ten który przytoczyłes pozdrawiam ekstra blog tylko wiecej tekstu !!!! bo idzie niezle narpawde
Ja znam, zjebany nie knajpiany, a płyta wcale nie jest taka zajebista. Drugiego Moon...już nie nagraja, a szkoda. A i faktycznie mógłbyś więcej pisać
Dresden ale smuty pierdolisz. Całe Moon zjada na śniadanie Float On z Good News...a nowa płytka zajebista jest i basta! Pozdrawiam i dołączam się do prośby chłopaków :D Pisz więcej! :D i wpadnij do mnie
Oho, Dejnarowicz drugi rosnie hehe pozdrawiam :)
Sam jestes Dresden zjebany. Nie pojmuje jak nie mozna wyczuc tego klimatu :/
Dobre zestawienie :) Prawie pokrywa się z moim. Tylko dziwnie ten Korn wygląda. :D Niezły blog tylko pisz częściej bo wpadam tu dosyć często i trochę się opierdalasz :D pozdrawiam.
Prześlij komentarz