piątek, 1 lutego 2008

Mogwai - Young Team


Po krótkich problemach natury zdrowotnej witam z powrotem. Na dobry początek lutego postanowiłem przypomnieć o pewnej płycie,wydanej w 1997 roku nakładem Chemikal Underground. Same dziesiątki na portalach muzycznych, entuzjazm recenzentów, objawienie w muzyce rockowej. Mogwai i ich debiut "Young Team" miażdży tak samo dziś...jak 11 lat temu.



Ciężko jest pisać o albumie, który ma miano kultowego. Bowiem cokolwiek by się nie napisało i tak nie odda to choćby w najmniejszym stopniu piękna tutaj zawartego. Może jednak w tych kilku słowach przekonam paru niedowiarków że oto przed wami najdoskonalsze post-rockowe dzieło jakie ujrzało światło dzienne po dziś dzień.
Niestety, późniejsze albumy Mogwai nie powtórzyły sukcesu debiutu. Może jedynie Epka "My Father, My King" bijąca na głowę resztę dyskografii Szkotów delikatnie zbliża się do boskości pierwszego longplaya . Co ciekawe Epka zawiera jeden dwudziestominutowy fragment, skonstruowany w taki sposób, że prog-rockowe zespoły powinny wziąć kilka lekcji od Mogwai. Ale nie o "My Father, My King" tu mowa, a o jednym z najbardziej spektakularnych debiutów w historii rocka.

Album zawiera dziesięć kompozycji, które idealnie współgrają ze sobą tworząc jedną, logiczną całość. Przytłaczają surowym, garażowym klimatem i pokazują że umiejętne wykorzystanie metody głośno-cicho potrafi dać porażający, niespotykany nigdy wcześniej efekt.
Na takiej zasadzie w większości oparty jest debiut Mogwai. Paraliżujący jedenastominutowy "Like Herod" po prostu wbija w fotel. Podobnie ma się sytuacja z utworem otwierającym album "Yes! I Am A Long Way From Home" , który spokojnie rozwija się i narasta po czym w momencie kulminacyjnym atakuje ze zdwojoną siłą.
Na szczęście nie zabrakło też fragmentów spokojnych, rozmarzone "A Cheery Wave From Standed Youngsters" delikatnie przygotowuje nas na kompozycję numer 10. Pod tym numerem kryje się absolutny diament. Szesnastominutowy, monumentalny, epicki "Mogwai Fear Satan" To kompozycja, którą już w momencie wydania można było stawiać w równym rzędzie z najwybitniejszymi instrumentalnymi utworami w historii muzyki. Jeden taki fragment i Mogwai równie dobrze może zakończyć działalność, bo tutaj czuć coś więcej niż tylko umiejętności. To perfekcja między przechodzeniem od ciszy do hałasu, tego się nie nauczy, tego się nie wyćwiczy. "Mogwai Fear Satan" to jest po prostu arcydzieło.

Nic już więcej nie napiszę, bo nawet nie ma po co...kto będzie chciał ten posłucha, a ten kto nie chce, niech dalej żyje w nieświadomości że omija go najpiękniejsza rockowa uczta. Oto wielcy, smutni Szkoci nagrali album, który niszczył w 97, niszczy teraz i niszczyć będzie za 20,30 lat...


Wielka płyta!

17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Bo i tu nie ma co dodawać. Piękna recenzja i naprawdę,jak to sie czyta to widać że Ty to czujesz...az poslucham na wieczór.

Poskromiony pisze...

Oj tak, ten facet to czuje. I tym razem to nie płyta, lecz ta recka mnie chwyciła za serce :) tak trzymaj stary.

Anonimowy pisze...

Post-rock się zaczyna i kończy na Young Team. Świetna recka i boska płyta. Pozdrawiam. Sorry za tamten komentarz, warto było czekać aż wyzdrowiejesz żeby przeczytać coś takiego.

Anonimowy pisze...

No i brawo! Zastanawiałem się po co piszesz o płycie, która wydali 11 lat temu? Teraz widze :) i podziwiam! Niech gnojki nie odpuszczą takiej okazji, bo wątpie by ktoś w tak kapitalny sposób przypomniał im o tej wielkiej płycie.

Anonimowy pisze...

No to się kubuś postarałeś. Krótko, zwięźle i miażdżaco jak zwykle. Tym razem bez humoru, ale jak pięknie :)

Anonimowy pisze...

Dobrze ze jest ktos kto wraca i przypomina o takiej muzyce. Dzieki

Anonimowy pisze...

Ajajaja dziekuje za super recenzje mojego ulubionego zespolu!!! :)

Anonimowy pisze...

...

Anonimowy pisze...

O widzę, że przeoczyłam ostatnią recenzję. Na szczęśćie już uzupełniłam braki.. i.. i jestem zachwycona, jak poprzednimi. Bardzo obiektywnie ( ;P ) pozwolę sobię stwierdzić, że piszesz po prostu świetnie ;) . . Z 85 % Twoich tekstów się zgadzam nawet.;P

Anonimowy pisze...

Żeby nie bylo :P prawda prawdą dobre ale poprzednie lepsze ^^

Anonimowy pisze...

Jak wchodzisz tu tylko po to żeby się pośmiać, a na to wychodzi. To chyba należałoby zmienić stronę, bo nie wydaje mi się żeby Kuba miał ochotę pisać cały czas recki z żartami. A swoją drogą Kuba! czujemy się zaniedbani!! :)

Anonimowy pisze...

Tak jak już wpadam..... Musze powiedzieć.... Odpierdolcie sie od Kubusia.... Jak sie troche opierdala to znaczy, że ma kurwa problem/kryzys lub coś takiego więc... Kurwa mać. Ludzie opanujcie sie troche, bo spadnie na was gniew tego w co wierzycie... Kubuś kontunuuj swoją prace... nawet jeśli będziesz sobie robił przerwy... to masz kurwa prawo do tego bo to jest kurwa mać Twój blog a jak komuś sie coś nie podoba to wypierdalać!

Anonimowy pisze...

Zaraz pomyślę że jeteście parą?:D Nie no żart, oprócz recek to chyba jeden z nielicznych mądrych komentów pozdro

Anonimowy pisze...

Nie kumam o co tyle halasu? Nikt tu sie nie dopierdala do nikogo ale troche szkoda ze kuba coraz rzadiej tu zaglada

Anonimowy pisze...

Kuba podobno przenosi sie na blog.pl

Anonimowy pisze...

xD no, no widze, że już ploty są na temat Kuby ^^ SmakMajBiczAp no parą nie jesteśmy xD no i pewnie sie przeniesie na blog.pl. Choć ostatnio jakoś chłopak zalatany jest i sie nie odzywa na gadu... Widać ma ku temu powód ^^ no ale czy sie przeniesie czy nie to i tak będzie pisał porządne recki ;)

Anonimowy pisze...

Aż sobie puszcze...pozdrawiam.