poniedziałek, 17 grudnia 2007

Co by czasu nie tracić...


Noo...jako że mam dzisiaj wyjątkową ochotę żeby trochę popisąć to przypomnę ubiegłotygodniowy koncert łodzkiej Comy w Rzeszowie :) bo muszę szczerze przyznać, że dawno się tak dobrze nie bawiłem.

Jak wiadomo Coma ma już u nas status zespołu conajmniej wielbionego(jeśli nie kultowego),jest to hm...obok świetniej, aczkolwiek prostej muzyki swego rodzaju zjawisko? Dawno nie pamiętam tak spektakularnego wybuchu popularności polskiego zespołu rockowego. Nie wiem czyja to zasługa, w każdym razie jestem pod dużym wrażeniem :) ale wracając do koncertu...


Jako rodowity mielczanim miałem drobne obawy przed wyjazdem do Rzeszowa na koncert z wiadomych powodów :D wyjątkowo ruchliwi kibice Resovii nie raz przy moich wycieczkach po rzeszowskiej ziemi dawali znać o sobie. Na szczęście tym razem obyło się bez większych problemów natury fizycznej...były jednak problemy z topografią. Katastrofalne umieszczenie klubu "Pod Palmą" względem rynku sprawiło że musiałem zapie**** dobre pół godziny piechotą by tam dotrzeć. Po cudownym spacerze moim oczom ukazał się stosunkowo niewielki klub. Mimo że byłem spóźniony dobre 15 minut drzwi...tak drzwi, nie żadna brama...tylko maleńkie pieprzone drzwi klubu były nadal zamknięte. Ludzie zaczeli się gromadzić tworząc spore stado około godziny 18 30. Narastało wszechobecne delikatnie mówiąć zdenerwowanie,tudzież zażenowanie spowodowane nadal zamkniętym lokalem. W końcu Pan ochroniarz zaczął wpuszczać pojedyńcze jednostki do środka. Wkur***nie osiągneło apogeum...fale,okrzyki,gwizdy, przepychanki...sama radość można rzec.
Po około godzinie stania w piekielnym ścisku wdarłem się do klubu.
Żenua....tak mogłem podsumować początek, jeszcze scena pusta, ja w klubie, a już miałem ochote wracać po tym co przeżyłem przed wejściem.
Jestem w klubie...od dymu idzie się popłakać, nie czekając na Normalsów (supportujących Come) postanowiłem zanurzyć morde w piwie. Po dwóch kolejnych ujrzałem w oddali pana śpiewającego cholernie irytującą manierą. Generalnie wszystko było ok, znaczy się muzyka, póki pan wokalista nie zaczął otwierać aparatu gębowego. Jako że zaczeli solidnie ładować wybrałem się pod scenę i ku mojemu zdziwieniu publiczność rzeszowska bawiła się wybornie :) przynam bez bicia że przy tym: http://youtube.com/watch?v=aMWl6CFpx68 również bawiłem się doskonale :) Przepraszam za jakość, ale liczy się przekaz i emocje xD
Wszystko fajnie,fajnie ale po około 10 kawałkach zagranych przez Normalsów powoli zacząłem się niecieprliwić i wypatrywać czujnym okiem głównej gwiazdy wieczoru. Około godziny 21 grad braw zakończył występ rozgrzewacza. Z opinii, które usłyszałem co poniektórzy uważają że to oni byli tego wieczora główną atrakcją, ja osobiście mam zgoła odmienne zdanie :)
Coma przy asyscie kilku facetów z jakieś białej masy, oraz gościa z latarą na łbie i z napisem" Koniec jest bliski" wyszła przy akompaniamencie rozradowanej do granic możliwości publiki zgromadzonej pod sceną. Rozpoczeli od kawałka, którego kompletnie nie lubię czyli Turn Back The River. Nadwrażliwe audytorium rzeszowskie nie pozwalało spokojnie ustać więc nawet jakbym chciał polubić ten że numer to kilku spoconych i wyraźnie zgrzanych chopków skutecznie mi to uniemożliwiło. Dalej były Leszki, Zbyszki i Spadanie...
Nie będę opisywał poszczególnych utworów,bo raz że czas zaczął pomału naglić, a dwa, bo to kompletnie mija się z celem. W każdym razie cały koncert był jak jeden mocny strzał prosto w twarz. Joozek zabrzmiał w Rzeszowie nadwyraz potężnie, podobnie jak premierowy numer Chylina. Było i lirycznie i czadowo. Wszystko doskonale wyśrodkowane. Świetnie zgrane i po prostu widać że ten zespół ma klasę. Może jest odrobinkę mniej magii, która kiedyś towarzyszyła ich klubowym kocertom. Gdzieś brakuje miejsca na fałsze, zgrzyty, które kiedyś się zdarzały. Wszystko zagrane i zaśpiewane perfekcyjnie. To ostanie szczególnie mnie dziwi, bo Rogucki ostatnio forsuje swój głos potwornie często.
Podsumowując, było pięknie po prostu. Pomijając trudy z dotarciem,problemy z wejściem..
Oby więcej takich zespołów, oby więcej takiej muzyki bo jak widać da się, można jakoś ruszyć ten skansen polskiej muzyki rockowej i dodać odrobiny świeżości...oby więcej takich koncertów na rzeszowskiej ziemi, a kibice Resovii przestaną mi nawet być straszni...:)
Jest kilka klipów z koncertu na tubie także jakby kto chętny to zapraszam, a tutaj kilka zdjęć

3 komentarze:

Poskromiony pisze...

Kurwa czemu ja tego wczesniej nie czytalem? Hahaha ze smiechu oplulem klawiature :D niezle kawalki z tym turn back the rive i droga do klubu :D

Anonimowy pisze...

Co prawda to prawda xD niezla ta relacja :D takie sa najlepsze, konkretne i z humorem :D Pozdrawiam i jezdzij wiecej po koncertach zebys mial o czym tu pisac bo ekstra idzie :D

Anonimowy pisze...

toolek no mocno napisane ;P zajeboza byla xD ;P czekam na relacje z KoRna :P =) jasli przezyjemy ^^